Ars poetica

Marek Czuku


Ars poetica


Biblioteka Frondy
Warszawa 2006




Wiersz


Nie mieszczę się w roku 1999
(skrojono go nie na moją miarę).
Demokracja liberalna to urocza bajka,
a postmodernizm też już zjada
własny ogon.
Teraz myślę o kolacji,
choć mi jeszcze mleko nie wystygło.
I wcale nie mam ochoty przeklinać.
Zresztą chyba jestem
za bardzo ugrzeczniony
i to mnie męczy
u progu nowego tysiąclecia.




Kasza


Przestałem już
cokolwiek rozumieć
i kojarzyć ze sobą.

W głowie rośnie mi
kasza manna.

Mówię więc:
panie pośle,
panie terrorysto,
panie prezydencie.

A ona na to:
bul, bul, bul...




Nie


Nie jestem partią,
ani żadną rzeczą,
która jej jest.

Nie mam głosu
jak dziecko pocięte
przez nieświadomość.

Nie odrobiłem rachunków
krzywd (obca dłoń
ich nie dopieści).

Nie chcę umierać,
gdy płoną róże
(lubię podróże).




Neutralny


samotny
jak śmiech
bez smaku
zapachu
woli
inny niż inni
niezastąpiony
dotkliwie pusty
odrażający
wybitny ignorant
trzeba powiedzieć
samotny




Na każdy temat


sądzę że
nic nie sądzę
nie mam zdania
jednym zdaniem
nie uważam
na siebie
w zasadzie
mam zasady i
nie wybieram tak
jak leci bo wiem
bowiem że
nic naprawdę
się nie wydarzy
chyba że




OFF


Najchętniej to bym zagrał w pomidora,
zwłaszcza że zaczął się sezon
na wspólne stanowiska.

Przecież stale mi wyrzucasz,
że nie mam dobrej pracy
(choć mam chęci i intencje).

Nie pytaj więc o pogodę,
rodzaj łączy ani godziny wizyt
(jutro i tak będzie inaczej).

Jedyne co mi teraz przychodzi
do głowy to stary wic z
„Pij szybciej, bo się ściemnia”.

Wiem, że to niesmaczne,
ale już kiedyś pisałem, że
dobry smak stracił język.

Dlatego lubię pomidora,
zwłaszcza w sezonie,
bo jest smaczny, tani i zdrowy.

Powie ktoś – żyliśmy w czasach,
gdy Marcin Świetlicki
wielkim poetą był.




Sonet V


Siedzę na łóżku i piszę sonet
postulujący zbawienie świata.
Z wolna nadchodzi początek lata.
Za oknem słońce, w Toposie Honet.

Siedzę i piszę, czytam i płonę
w porannym ogniu. Dzisiejsza strata
czasu, tematu – wymaga bata
(tak myślę, chociaż nie całkiem). Żonę

zamęczam już od godziny. Czemu
mnie nadal kocha i nie wyrzuci
precz za poezję, która lichemu

celowi służy? Niech ktoś ukróci
te nędzne harce. Tylko głupiemu
to jest pisane, który nie wróci.




Pośpiech


Zapchana umywalka
i worki pod oczami.

Mówiła, że przyjdzie
z Warkoczykiem Różewicza.

Tolerancja odjechała
białym volkswagenem.

Gdy trwoga,
to do wroga.

Pari-ra pam-pam...
Muszę iść do apteki.

Nie ma tego złego,
co by na gorsze nie wyszło.

Pan mówił, że przyjdzie,
a nie przychodzi.

Moje zwątpienia
pełne są wiary.




Dostojewski


Wszyscy biorą mnie za swojego.
Ja też kiedyś tak siebie traktowałem,
ale ostatnio coraz rzadziej.

Nie rozumiem, dlaczego Różewicz tyle milczał
i czemu tak bardzo nie ufa reżyserom.
Jest to dosyć odległe ode mnie,

podobnie jak metafizyka Drugiej przestrzeni
czy obrachunki Miłosza z samym sobą
(my wszyscy jakoś rozliczamy się z XX wiekiem).

Podchodzi do mnie koleś i lu mi w...
Nie lubię takiego sztubackiego języka,
a zwłaszcza wulgaryzmów (tu ulica zawsze

będzie górą). Stąd moje rozterki, mój osobisty
dramat naszych czasów, moja alienacja.
Ja od zawsze czekam na swojego idiotę.




Kamienne kręgi


1.

Kwiecień już dawno przeminął.
Wygłodniałe korzenie sondują ziemię,
gdzie nie wiadomo co, dlaczego,
po co. Jaka to cywilizacja:
te kurhany, niby-UFO i ten...
sceptycyzm przewodników wycieczek.

Pada deszcz. Przytłumiony cień sosen
skrywa mokrą zieleń i granat ubrań.
Las jak las, ale z pewnością panuje tu
jakaś tajemnica i to chyba nawet
przez duże T (pozytywna energia,
wiersz o pisaniu, lipiec).

Banalne myśli obok zbawczych idei.
Pound wygrzewa się na półce
jak kot. Trudna fraza Eliota
i wiele ogólników. Pogoda
nadal nie dopisuje, ale zawsze
jest jakaś nadzieja.

Warstwa na warstwie – tysiące lat.
Mędrca szkiełko i oko.
Zdawkowe uwagi, przypadkowe związki.
A może to tylko sfera psychiki?
Tomy i tony książek, pokolenia
mnichów i wojowników. Brak słów.

Opisz to, co zobaczyłeś.
W globalnej wiosce mrówki
mrowią się w mrowisku,
faluje firanka, pieje kogut.
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
To tyle szczegółów na teraz.


2.

Mój mąż za dużo pracuje,
zwłaszcza po nocach.

Pochowajcie ją na Dołach,
to taki ładny cmentarz.

Cena benzyny dochodzi
już do czterech złotych.

To wszystko przez tę Unię.
Nie zostawiaj mnie samej.

Myślisz, że co, że sobie
nie dam rady? Spadaj

na bambus, idź w pierony.
Ładnie to tak?

Oj, powiem mamie.
Że co, że co, że...


3.

knock knock
in all haven's

door

all i want
is you


4.

Cywilizacja miłości
czy wytrwałości?

Nach Hause –
na skróty,

bliżej tego przeklętego,
wymarłego miasta,

gdzie wszelka
woda wysycha.

W tym miejscu
miał się znaleźć

pełen erudycji wtręt,
ale – niestety –

książki zostały
w domu.




Ars poetica (dom wariatów)


1.

Czym jest poezja, która nie ocala
narodów ani ludzi?

Niech nam będą wybaczone
te niepoprawne słowa.

Wiara w dajmoniona
stała się bowiem przeżytkiem,

a poszczególne państwa demonów
zaludniają kliniki psychiatryczne.

Poezja nie ocali człowieka poczciwego,
tam gdzie cielec-misiu-cielec.

To tylko słodkawe zapaszki
rozkładającej się twórczości

i świeżego mięska fa-artu
(teraz przemawia zygmunt wrzodak

z ligi polskich rodzin
w sprawie funduszu spójności).

Czy zatem należy ogłosić
niegramatyczny finis poesis?

Wszystko już przecież było;
obijamy się o ściany

i przepisujemy co smaczniejsze myśli,
a nowatorskie pomysły to jedynie

samobójcze skoki
na powierzchnię poematu.


2.

Niewinna młodzież oczekuje
na dobry przykład.

Z muru wystaje
wulgarny azbest.

Otacza nas mięso, bolą
końcówki chromosomów,

za dużo mamy w głowach
serotoniny,

rozkładamy się
na atomy słów

(czy bóg wie,
że nic nie?).


3.

Ziemia jałowa,
wydrążeni ludzie,

wszystko już było,
wiara w dajmoniona,

poezja, która
nie ocala,

dom wariatów.




Chyba że się myli


Władysław Witwicki, tłumacz Platona, pisze,
że Jamblichos, uczeń Porfiriusza, pisze
w swej rozprawie Jak żyli pitagorejczycy,
że Arystoksenos powiada
w Żywotach pitagorejczyków,
że sam to słyszał od Dionizjosa, tyrana Syrakuz,
że Fintias oświadczył, że Damon się zgodził
(Schiller osnuł na tym balladę).

Henryk powiedział, że Gazeta napisała,
że dobrzy pisarze to Stasiak i Tokarczyk
i że teraz jest akcja wypij
z Pilchem (a może gotuj?).
Krysia powiedziała, że Jadzia
powiedziała, że Unia powiedziała,
że ma nas być szesnaście
milionów (balonów?).

Panu Janeczkowi chodzi o to,
żeby była kasa. Nigdzie długo
nie pracowałem, bo mnie to nudziło.
Pani Halina w tej chwili
to jest ruina człowieka.
Kiedyś startowała w konkursie
na pamiętnik młodej kobiety
(nagroda – dwie nauczycielskie pensje).

Każdy mówi to, co mówi, chyba że się
myli o tyle, o ile (i słuch nie ten,
i wątroba, i życie pod górkę,
i pani Wiesia powiedziała).




Ex cathedra


1.

– Nie ma prawdy absolutnej,
kryteriów i autorytetów.
– Więc to, co mówisz,
nie ma żadnego znaczenia.


2.

– Jesteś nietolerancyjny.
– Bądź dla mnie bardziej
tolerancyjny.


3. That is the question

Czy brak zasad jest zasadą,
a dogmatem – brak dogmatu?




Postmodernizm duszy


Dezintegracja pozytywna.

Teza + antyteza:

klasycy – romantycy i barbarzyńcy;
dwie rewolucje i wojny światowe;
dwa totalitaryzmy;
chrześcijaństwo – oświecenie.

Synteza:

dezintegracja

Quo vadis?




Bin Laden zakłada bojówki


1.

Tego by nie zrobił
nawet Bill świntuch.

Generał znowu mobilizuje
chuliganów. Niedoszłe wdowy
po cichu protestują i prostują.

Zbliżają się święta.
Talibowie cieszą się
ze śniegu i prezentów.

Siusiający Piotruś
z supermarketu
maszeruje do Tora Bora.

Wszystko to ładnie brzmi,
ale brzydko pachnie.


2. McDrive Varberg

Superman.
Grecka sałatka zamiast frytek.
Nie czyszczą w ubikacjach.
Chyba Albańczycy i Ormianie.

Tylko ja to wszystko notuję.




Dzień dobry

Mam zwyczaj, wchodząc do windy w moim bloku, witać wszystkich tam obecnych staropolskimDzień dobry. Jedni z uśmiechem odpowiadają, inni wstydliwie odwracają wzrok. Taka jest norma.
Pewnego razu zapomniałem się. Nie powitałem pijanego sąsiada, który jeszcze nigdy nie odpowiedział na moje Dzień dobry.
– Chyba coś się mówi? – zaczepił mnie znienacka.
– Słucham?
Dzień dobry, chyba…
– Aaa… Dzień dobry! Przepraszam. Zamyśliłem się.
– A gdzie pańska kindersztuba?
– Co takiego? Przecież mówię: Dzień dobry! – trochę się zirytowałem.
– Daj pan spokój. Pan podgrywasz tylko taki Wersal. W gruncie rzeczy…
Do widzenia! – nie dałem mu dokończyć. Zwłaszcza że winda już dojechała do mojego piętra.

W domu cały wieczór myślałem, popijając piwo, nad swoim dzisiejszym faux pas. Analizowałem każde słowo sąsiada, nawet te najboleśniejsze, aby wyciągnąć wnioski na przyszłość. „To tylko pijak” – pocieszałem się. „Ale, mimo wszystko, zachowałem się jak ostatni cham” – nie dawało spokoju sumienie. Nagle w drzwiach pojawiła się żona:
– Idź spać i nie pij tyle. Dobranoc!
Zacząłem zbierać porozrzucane po pokoju puszki od piwa. Nie chciało mi się już jej odpowiadać.





Kartki


1.

UWAGA

prosimy o natychmiastowe
zaprzestanie
dokarmiania gołębi
poprzez wyrzucanie
odpadów żywnościowych
przez okna i balkony

powyższe powoduje
zanieczyszczenie
parapetów okien i balkonów
mieszkań pięter poniżej
oraz ciągów pieszych


2.

prosimy o pilne udrożnienie
wejść do klatek schodowych
oraz holi
stałe otwarcie drzwi
zamykanych przez lokatorów

zamknięte wejścia powodują
zagrożenie ewakuacji
w przypadku pożaru
oraz bezwzględnie uniemożliwiają
niesienie pomocy
osobom uwięzionym
w kabinach dźwigów
w przypadku zaniku
napięcia elektrycznego


3.

wzywamy mieszkańców
wyrzucających przez okna
przedmioty o różnych gabarytach
o natychmiastowe zaprzestanie
takiego postępowania

powyższe stanowi
poważne zagrożenie
dla zdrowia i życia
osób znajdujących się
przy budynku

w przypadku zaobserwowania
i potwierdzenia
z którego lokalu mieszkalnego
przedmioty są wyrzucane
sprawa skierowana zostanie
do komendy dzielnicowej
policji




Średnie dalsze trwanie życia


dla osób w wieku 62 lat
wynosi 209 miesięcy
(komunikat prezesa GUS
w sprawie tablicy średniego
dalszego trwania życia
kobiet i mężczyzn)




Po schodach abstrakcji


1.

nic dzisiaj się nie wydarzy
choć na pozór świeci słońce
które jest tylko gazową kulą
i tak naprawdę to nam się wydaje
że uliczne lampiony dają cień
idei a to jedynie rzeczy i nic
więcej się nie wydarzy po
godzinie osiemnastej chyba że
wstanie nowy dzień zapali
słońce i nie pójdzie spać
po księżycu


2.

puste drzewa
pozbawione nawet kory
która osłania je
przed uszkodzeniem
przez obcą rękę
zza granicy
pola widzenia
na horyzoncie
naszej niewiedzy
o świecie
roślin i zwierząt
bo absolut
nie istnieją
tylko w myślach


3. na pograniczu kiczu

między ustami
a brzegiem pucharu
młotem a kowadłem
już a jeszcze

międzynarodowo
między wrony
między innymi
(serce mózg
i coś tam jeszcze)

spomiędzy
(szkoda)




Ars poetica (sekta)


1.

P
ieniacz
O
szołom
E
rotoman
T
etryk
A
mator


2. faceci

czytają jedną książkę
piszą wiersze
śmieją się do siebie

poeci to sekta
w której każdy
chce być guru
(czytaj: górą)


3. sekta

setka
se tka


4. chiński pen-club

stare
pryki




Poeta


1.

Wtrącono poetę do lochu.
Napisał go
tatuażem współwięźniów.

Wypuszczono poetę na wolność.
Ogłosił embargo
na swoją twórczość.

Nie wtrącajcie poety do lochu.
On się tym naprawdę
przejmuje.


2.

Niech otworzą się
wszystkie kasy świata.
Niech rozbłyśnie rozrzucona mamona
po parkach, muzeach, cmentarzach.

Niech opuszczą więzienia
wszyscy złodzieje.
Niech rzucą się
na parki, muzea, cmentarze.

Nastąpi wreszcie harmonia
między formą a treścią.


3.

Człowiek z białą laską
to ty. Nikt na ciebie
nie zwraca uwagi,
bo sam wybrałeś
taki los.


1983, 1985




Nie zamilknę


1.

to co że nie
spełnia pod
stawowych praw
d wyznaczonych przez
ornie to co że rzuca
się kontrast
ując konte
stację na chwilę za
pominając o
istnieniu sił
tarcia zgod
nie z zasadą
akcji i re
akcji fizycznej
męczarni to
co że jest
warunkowo umie
szczany za
łączany do
dawany wy
łącznie z
apisem istniejący to
co że bierze
pieniądze nie
duże osiągnięcia
mając szczęście mu do
pisuje w gazetach bo
to ni
czego nie roz
strzyga ani
hilacją jest elek
tron z pozy
tonem się spot
kał w nim


2.

nie zamilknę
panie poeto bez
względu na kom
pozycję wyraz funkcję
społeczną
nie zamilknę
panie redaktorze nie
znam od
dźwięków roz
dźwięków pod
tekstów
nie zamilknę
nie będę patrzył w
oblicze pańskie oblicze
nie pańskie oczy
wiste ocze
kiwania pańskie za
gadkowe pół
uśmiechy na
piszę wszystko na
dając swoje własne ja
snością za
milczenia bez
względnego przy
kłady po
każę i po
równam pa
nie i wład
co
nie zamilknę na
piszę ciągle
i wyraź
nie będę mó
wił nie na
próżno u
rodziłem się


1985




Wariat, poeta...


Poeta nie ma płci.
Nie jest rodzaju żeńskiego,
może być mężczyzną
albo jak dziecko.

Zespół POEMS
rzadko występuje w Europie.
Donoszono o licznych
przypadkach w Japonii
(powiększona śledziona,
przebarwienie, potliwość
oraz pałeczkowatość palców).

Miłość też nie ma
płci, a poezja jest
kobietą.




16:06


Dzisiaj w galerii pachnie krew.
Na stole leżą łyżki dwie.
Myślałem, że to miłość jest,
a to dwunasta minut sześć.

Dzisiaj w galerii kawy dwie.
Za barem barman kiwa się.
Myślałem, że już nie ma mnie,
a to od nowa kocham cię.

Dzisiaj w galerii pary dwie,
dwie kawy z mlekiem, gorzki czas.
Myślałem, że ty to nie ty,
a to trolejbus numer sześć.

Dzisiaj w galerii szósty raz
czytałem wspak gazety dwie.
Myślałem, że masz wielką chęć,
a to trzynasta minut sześć.

Dzisiaj w galerii kocham cię.
Za barem barman kiwa się.
Myślałem, że już nie ma mnie,
a to czternasta minut sześć.

Dzisiaj w galerii trzymam cię,
twój zapach, kolorowy cień.
Myślałem, że to pierwszy raz,
a to podano kawy dwie.

Dzisiaj w galerii nie ma nas,
bezbarwna mgła, barmana cień.
Myślałem, że to umarł świat,
a to piętnasta minut sześć.

Dzisiaj w galerii szósty raz
czytałem wspak miniony czas.
Myślałem, że to miłość jest,
a to na stole łyżki dwie.

Dzisiaj w galerii kawy smak,
twój zapach i barmana cień.
Myślałem, że... nie myślę już.
Godzina czwarta minut sześć.




Samogłoski


A czemu masz takie czarne paznokcie?
E tam. Były całkiem białe
I czerwienią podeszły (bez aluzji).
U Zielińskich to się ciągle kłócą.
O, jakie mają siniaki.




Ars Emalia (à la Miron)


1.

Komputero...
logicznie

i ślicznie
żeby było
jak drzewo
papier na wiersz...

świersz

I żeby było krótkie
nie – okrut – nie


2.

W drzewie
drze się wiersz

Nie posłał drzewiej
Kochanowski
Emalii
nie kochał
(tak się wyspał)


3.

Naskutkowaliśmy się
a po nas
słowa
pointernetowane




Miniatury II

Mam mało czasu

Bujam się na małym koniku. W oczach mam biel gazety. Sąsiad przerabia instalację elektryczną na Ludwika XVI.
Ileż wokół słońca i radości. Dzieci toczą kulkę ziemi w kierunku miejskiego parku. Nadejdzie zima.

Młody poeta

Listopad ustąpił miejsca grudniowi. Młody poeta napisał wiersz o miłości. Dziewczyna nie przyszła.
Zbliżają się święta. Poeta ubiera choinkę.

Tabu

Kupił tabu. Wiedział więcej niż dozorca. Polubił tabu.
Jutro wyjdzie na spacer. Porozmawia ze słońcem. Pozna smak ulicy.

Szachy

Zawsze, gdy gram z tobą w szachy, pytasz mnie: Która godzina?
Moja odpowiedź trąci nieco myszką. Za to myślę do przodu.

Bajka o Łodzi

Zweryfikowany policjant pali fajkę. Na placu Wolności stoi matka Polka. Cuchnie gumówka.
Od strony Rewolucji idą czarne chmury. Jutro zdaję egzamin w filmówce. Czerwone i czarne.

Nie żądaj za wiele

Świat to ty.
Reszta nie istnieje.





Dlatego piszę



Te małe odkrycia,

bez których świat

byłby taki sam.


1.

Za oknem ptaki
czynią nowy dzień
znośnym i naturalnym,

jak ten lewy but
na prawej nodze
(czy coś w tym guście),

jak bezczelny kran
w kuchni, przez który
wycieka czas,

jak twoje imię
zapisane w biurku
(na niby) sympatycznym

atramentem albo
– powiedziałem –
słuchasz, albo...


2.

Ten element zaskoczenia
i reakcja, doprawdy,
nieopanowana,

a mogło być
tak pięknie,
drzewa, las

słów i znaczeń,
sensów i nonsensów,
chciałem powiedzieć

prawd i kłamstw,
ale to już
za bardzo oklepane.


3.

Mówisz, że nie wiesz,
jak smakuje niebo.

Ja też nie wiem,
ale teraz piję kawę.

Ten zapach wsącza się
nawet pod paznokcie.

To, co lubisz, jest lepsze
od tego, czego nie lubisz.

Lubię ten zapach, który
właśnie ulatuje w górę.

Chyba że teraz
pomieszały ci się kierunki.


4.

Rozmawiamy już od godziny,
co ja mówię, życie całe.

Weszłaś pod prysznic,
a ja czekam jak jakiś

dziwny, egzotyczny stworek,
któremu nie wystarczy

powiedzieć: „Myję się!”
Dlatego piszę wiersz

bez nadziei, że
go kiedyś przeczytasz

(taka spowiedź bez konfesji,
bo rzeczą wiary jest

wierzyć, że jednak
wyjdziesz z łazienki).




Miniatury III

Plagiat

Gdy piszę wiersz, często odnoszę wrażenie, że popełniam plagiat; że to, co właśnie piszę, już gdzieś, kiedyś czytałem. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy – po wielu próbach – uda mi się wreszcie wydobyć maksimum treści z minimum słów.
Najcięższe męki przeżywam, gdy piszę świat albo Bóg.

Opis świata

Mój opis świata jest niedoskonały. Nie znam siebie do końca, więc powstający wiersz nie oddaje też w pełni mojego stanu ducha.
Gdyby istniał Bóg, byłby – z definicji – doskonałym poetą. Świat jest doskonały, więc Bóg istnieje.

Zmarnowane życie

Zmarnowane życie może być dziełem sztuki.
Prowadząc dobre życie, powielamy szlachetne wzory. Jedynie marnujemy je tylko na własny rachunek.

Być

Firma Mieć wywiesiła szyld z napisem Być. Chylący się ku upadkowi interes zaczął wreszcie przynosić zyski.
Firma Być wywiesiła szyld z napisem Mieć. W krótkim czasie odzyskała utracone pozycje.

Uliczka

Na przykład mała ulica fabrykanta Andstadta numer siedem (dawniej 19 Stycznia).
W budynku liceum w czasie okupacji mieściło się gestapo, a po wyzwoleniu – UB. Zaraz za prawym rogiem z ulicą Północną jest szpital MSW, za lewym – delegatura UOP.
W pobliżu wynajmuje mieszkanie mój znajomy – były współpracownik KOR.

Kiedyś

Kiedyś znikali ludzie niewygodni dla systemu. Teraz – nie wiadomo dlaczego.

Twórca

Jorge Luis Borges żył 87 lat. W roku 1960 wydał zbiór krótkich opowiadań i szkiców oraz utworów poetyckich pt. Twórca, który jest perłą w bogatym dorobku wielkiego Argentyńczyka.
Urodziłem się w roku 1960. Chciałbym żyć 87 lat.





Wiersz


Nie czytam gazet
(a zwłaszcza jednej),
nie oglądam telewizji,
nie słucham radia.
Nie chodzę do kina
ani teatru, nie należę
do żadnej partii
czy innego towarzystwa
wzajemnej eliminacji.

Z jednakowym dystansem patrzę
na przepychankę w piaskownicy
i bijatykę na ringu.
Paliłem dziesięć lat,
aż zmądrzałem.
Mam słabość do poezji,
przyrody, kobiet i dzieci,
a także do otwartych ludzi.

Chyba kiedyś umrę,
choć nigdy nic nie wiadomo,
ale z pewnością jest dzisiaj
słoneczny poranek
i czeka mnie sporo pracy
oraz spraw do załatwienia.

Uczę się mówić wprost,
tak jak myślę.
Grozi to licznymi
obrażeniami na duchu,
a te rzeczy odciskają się
również na ciele.

Nie lubię nadmiernego
ekshibicjonizmu,
czasami trzeba jednak
trochę się odkryć,
żeby powiedzieć prawdę.

Gubię się w modach,
nie rozumiem ich
i tak jakby na przekór
zawsze idę pod prąd.
Zresztą literatura
jest takim żywiołem,
który potrafi
– nie wiadomo kiedy –
unieważniać misternie tkane
sieci i struktury.

Sądzę, że jestem szczęśliwy,
jakkolwiek pełen sprzeczności,
niedopowiedzeń i przemilczeń.

Napisałem mimo wszystko
ten wiersz i dołączam go
do partytury szumów,
konstrukcji z betonu,
drewna i cegieł, tej naszej
zielono-niebieskiej układanki.




Spis utworów


Wiersz [Nie mieszczę się w roku 1999...]
Kasza
Nie
Neutralny
Na każdy temat
OFF
Sonet V
Pośpiech
Dostojewski
Kamienne kręgi
Ars poetica (dom wariatów)
Chyba że się myli
Ex cathedra
Postmodernizm duszy
Bin Laden zakłada bojówki
Dzień dobry
Kartki
Średnie dalsze trwanie życia
Po schodach abstrakcji
Ars poetica (sekta)
Poeta
Nie zamilknę
Wariat, poeta...
16:06
Samogłoski
Ars Emalia (à la Miron)
Miniatury II
Dlatego piszę
Miniatury III
Wiersz [Nie czytam gazet...]