Małgorzata Bartyzel – Kilka przejrzystych kropli…

Małgorzata Bartyzel

Kilka przejrzystych kropli…

Czy sam autor – Marek Czuku jest jak kropla deszczu, jedną z rozproszonych, przezroczystych kulek w mokrych strugach spadających, racją, której nikt nie podaje w wątpliwość? Chciałby zaistnieć czysto, jak kropla deszczu, pośród poetów, a ci – jak napisał – nie stoją na wysokości zadania (I tylko deszcz).
Tytuł ostatniego tomiku Marka Czuku rzeczywiście oddaje atmosferę zawartości. Poszczególne działy, wyszczególnione latami – może bardziej porami – dojrzewania, drążą jak krople: Słowo,Znak, Czyściec, Głód, by wreszcie poruszyć Sumienie, uczulić na Inwazję dobra, która daje nam wolność od dwóch tysięcy lat, a którą można przeoczyć, gdy stracimy czas na zło, zaciemniając tym samym przezroczystą, jasną perspektywę wolności.
Niezwykle przemyślany i mądry jest wybór i układ wierszy w tomiku. Szczęśliwie się stało, że prócz chronologii w przygotowaniach i selekcjach uwzględniono motywy tematyczne, związki logiczne, grupowano według środków poetyckiego wyrazu, zmiennej u autora miary dystansu do doraźnej rzeczywistości. Dzięki temu mamy tych kilka przejrzystych kropli poezji i kształt sumienia spowitego miłością, bez zbędnego sentymentalizmu. Sumienia powracającego do źródeł, do prawdy, dobra i piękna w ich najprostszym, klasycznie elementarnym wymiarze, który jednak jest zazwyczaj najtrudniejszy do ogarnięcia.
Markowi Czuku udało się to, co rzadko wszelkim nadwrażliwym poetom powieść się może: kłębiące się emocje pokonał oszczędnością przekazu, szacunkiem dla słowa – i tego, które kreuje rzeczywistość, i tego, które jest narzędziem w jej zobrazowaniu. Nie uległ też pokusie nadmiernego poddania się faktom, która często prowadzi do oportunizmu i zatracenia poczucia moralności, ani pokusie ucieczki od rzeczywistości w fantazyjną sferę, np. czystej duchowości.
Zachował równowagę prawdziwie chrześcijańskiego realizmu, bacząc na dwoistość ludzkiej natury: materialną i duchową, myślaną i wcielaną… Jego Słowo – wypowiedziane, stwarzające, proszące, pomnażające i niszczące – określa źródło własnej poezji, zachowuje myśl, tożsamość. Czuku-fizyk zna również prawa grawitacji, operuje światłem, rozumie geometrię, ale humanista i człowiek pełen wiary dzieli się doświadczeniem miłości – tej z definicji Boga, która po licznych próbach i zbliżeniach wydaje się niekiedy pobladła, gdy pominąć rozszerzającą się dlań perspektywę nieskończoności.

Żona poety nosi w sobie wiersz.
(…) podróżuje
między kartką a sklepem…

Autor Księcia Albańskiego chwyta zręcznie te momenty, które wymykają się definicjom. W tej miłości nie ma próby zaspokojenia potrzeby, ni też czułostkowości, ale jest pełno subtelnego współdzielenia.
Część Znak rozpoczyna tytułowy wiersz poświęcony ks. Jerzemu Popiełuszce. Więcej tu wieloznaczności, ironii, chwilami nawet gwałtownej bezsilności, doraźnych reakcji. Przychodzi znany nam walec, a za nim na postronku ludzkość, czai się Bestia, której nie należy budzić, bo wokół już bombardujące czcionki gazet. Krzyż i pamięć dziadka-powstańca w Cieniuhistorycznych plam, nowe koronacje i uzurpacje, dużo mgnień emocji i frustracji, wreszcieWyścig Pokoju 1987 – trudny wybór pomiędzy wytyczoną do mety trasą a własną, wspólną drogą – ojczyzny zamkniętej w poezji i z cicha nuconej pieśni, kiedy sąsiad pukając daje znak.
Część Czyściec to rozliczanie z poezją, wyrastanie spod epizodów życiowych, sterty książek i skrawków gazety – prozy poetyckie, miniatury zachowań i obrazków okalałych w absurdalność tłumów, szumów, uporządkowań, defilad, subiektywizmów i wszędobylskich zer. Ironia oczyszczenia z życia, w kierunek Piekła.
Głód to wiersze przełomu z bliska i daleka (ze Szwecji), goryczy, nawet chwilami nasycone jadem, pokryte zgliszczami i poczuciem niespełnienia.
Dopiero jednak w Sumieniu porusza Marek Czuku fundamenty duszy. Myślami daje rzeczom życie, którego sumienie nie pozwoli już zabić, otwiera zacisza gabinetów, prowadzi Drogą do Białego do wartości, których nie da się zmierzyć. Zapala pamięć o zmarłych, która daje poczucie stabilizacji, by dotrzeć do Inwazji dobra, wspólnoty, miłości.
Jest w poezji Marka Czuku dużo wiary, wierności, ale nie epatuje on odbiorcy swoją religijnością. Jest pokonywanie własnego ja, żeby stanąć na wysokości człowieka świadomego siebie. Są korzenie polskie, europejskie, chrześcijańskie – tak głębokie, by uformowały sumienie na krystaliczne, jak kropla deszczu.

Marek Czuku, Jak kropla deszczu, Wydawnictwo biblioteka, Łódź 1998.

[Tygiel Kultury nr 4-6 (40-42) / 1999, s. 165-166]