Moje lektury poetyckie (5)

Julian Kornhauser

Moje lektury poetyckie (5)

Ten wybór łódzkiego poety, urodzonego w 1960 roku autora siedmiu tomów wierszy, nie przedstawia być może całego bogactwa jego twórczości z ostatniego dwudziestolecia (książka liczy zaledwie trzydzieści dwa utwory!), ale pozwala nań spojrzeć z pewnej uogólnionej perspektywy zaproponowanej przez Piotra W. Lorkowskiego. Zadebiutowawszy w okolicach startu „brulionowców”, Czuku w małym stopniu nawiązywał do ich generacyjnych postulatów, chętnie zwracając się do najbliższej tradycji. Interesowała go „zmiana”, ale w sensie etycznym. Sprawy polskie, ale w historycznym uwikłaniu, z kwestią tożsamości w tle. Aluzje do współczesności są liczne i nie unikają emblematów kultury masowej (popularnej). Pojawiają się bardzo często, jednocześnie, wspomnienia z nieodległego dzieciństwa (lata siedemdziesiąte), konfrontowane z czasami końca wieku. Wnioski są mało pocieszające, co wynika z zastosowanego przez poetę dystansu. Ten dystans jest jedną z charakterystycznych cech poezji Marka Czuku: snuje refleksje na temat własnego życia i Europy w ogóle, nie wierząc w radykalną przemianę, widząc więcej ciemnych stron niż jasnych („niczego nie przenosi wiara”). Ale z drugiej strony jakże silna jest potrzeba „miłości, wiary i życia”. Moc zniszczenia nie może odebrać złudzeń. Czasem odzywa się wina, noszona „jak talizman”. Nie jest ona w tej poezji (w tym wyborze) dookreślona, ale czuć jej obecność. Lorkowski skonfrontował w Innym wyborze wierszywiersze wczesne (z końca lat osiemdziesiątych) z tekstami z końca lat dziewięćdziesiątych. Co z tego wynikło? Tomy W naszym azylu czy Książe Albański ukazują świat w strzępach, dom umarły, „łoże boleści”. Pozostałe (od Jak kropla deszczu po Którego nie napiszę) wprowadzają „uodpornienie”, perspektywę podróży, ironiczne stwierdzenia o sukcesie, wraz z wierszami-sonetami (więc tęsknotą do ładu). Czuku domaga się istnienia, choć nie jest pewien swojego zaangażowania. Kreśli marzenia, ale boi się ich wyzwań. Wierzy w dziecięcą naiwność (Grubelek, Skała), bo tylko w niej widać lekkość i miękkość. Pokornym chwilom wyznacza status bezgrzeszności. Być może dąży do milczenia, by wpuścić strumień żywego światła. Dojrzewają uczucia, rodzi się współodczuwanie. Obrona własnych racji jest „dojeżdżaniem do celu”. Więc ciągła konfrontacja – to jest najciekawsze w wyborze Czuku. Czasów i doświadczeń, krzyku i milczenia. I mimo że trudno odnaleźć w tych wierszach źródło milczenia i dystansu, pozostają dobry smak języka i „sprawy o których się milczy”.

Marek Czuku, Inny wybór wierszy, ułożył i posłowie napisał Piotr Wiktor Lorkowski, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2007.

[Kwartalnik Artystyczny nr 2 (58) / 2008, s. 134-135]