Wszędzie jest poezja

Maria Duszka

Wszędzie jest poezja

…można by tak powiedzieć, trawestując Stachurę, po przeczytaniu najnowszego zbioru wierszy Marka Czuku pt. Ars poetica, który ukazał się w serii Biblioteka Frondy. Książka ta jest próbą zdiagnozowania stanu współczesnej poezji, a także ogólnej kondycji świata początku XXI wieku. To takie literackie „życie na gorąco”, gdzie autor rozwija przed nami całą paletę poetyckich form. Przeważają oczywiście wiersze białe, są jednak i teksty rymowane, w tym klasyczny sonet. Pojawiają się miniatury z pogranicza prozy i poezji, a także lingwistyczne zabawy słowem, jak choćby w wierszu Ars Emalia (à la Miron):

W drzewie
drze się wiersz

Józef Czechowicz powiedział kiedyś o sobie: jestem anteną drgającą tego świata. Podobną wrażliwość przejawia Marek Czuku: jest czułym, uważnym, czasem ironicznym obserwatorem rzeczywistości. I potrafi odnaleźć w niej poezję. Wierszem staje się u niego np. absurdalne ogłoszenie, wywieszone na klatce schodowej bloku, w którym mieszka. Oto fragment cyklu pt.Kartki:

wzywamy mieszkańców
wyrzucających przez okna
przedmioty o różnych gabarytach
o natychmiastowe zaprzestanie
takiego postępowania

W wiersz zostaje przetworzona również urzędowa notatka:

Średnie dalsze trwanie życia

dla osób w wieku 62 lat
wynosi 209 miesięcy
(komunikat prezesa GUS
w sprawie tablicy średniego
dalszego trwania życia
kobiet i mężczyzn)

Marek Czuku myśli samodzielnie, krytycznie, nie ulega modnym tendencjom, a nawet ironizuje na temat promowanych przez media pisarzy. Tak dzieje się choćby w wierszu OFF:

Powie ktoś – żyliśmy w czasach,
gdy Marcin Świetlicki
wielkim poetą był
.

Podobnie jest w Sonecie V:

Siedzę na łóżku i piszę sonet
postulujący zbawienie świata.
Z wolna nadchodzi początek lata.
Za oknem słońce, w Toposie Honet
.

Jak widać, nie ma w tej twórczości napuszenia, nadęcia, patosu. Choć problemy, które nurtują poetę, są niebłahe, potrafi je czasem ubrać w lekką, humorystyczną formę. W Sonecie V z dystansem traktuje także własne pisanie:

Żonę

zamęczam już od godziny. Czemu
mnie nadal kocha i nie wyrzuci
precz za poezję, która lichemu

celowi służy?

Natomiast w wierszu Ars poetica (sekta) tak pisze o kolegach po piórze:

poeci to sekta
w której każdy
chce być guru
(czytaj: górą)

Generalnie wizja współczesnej poezji jest tu raczej pesymistyczna. Poeta nie ma złudzeń co do wartości literatury, propagowanej przez środki masowego przekazu. Żyjemy bowiem w czasach, gdy nie jest dobre to, co dobre, tylko to, co wypromowane. Autor świadomie przekręca nazwiska modnych obecnie literatów, dając tym samym do zrozumienia, co myśli o ich twórczości. Czarno patrzy też na współczesny świat. W wierszu Ars poetica (dom wariatów)jakże trafnie kojarzy tytuły poematów Eliota:

Ziemia jałowa,
wydrążeni ludzie

Dalej jednak pisze (w jednej z prozatorskich miniatur):

Zmarnowane życie może być dziełem sztuki.
Prowadząc dobre życie, powielamy szlachetne wzory. Jedynie marnujemy je tylko na własny rachunek
.

Ci, którzy marnują swoje życie, na ogół nie są wydrążonymi ludźmi

Wróćmy do poprzednio cytowanego utworu. Marek Czuku zadaje w nim istotne pytania, wdając się w dyskurs np. z Miłoszem:

Czym jest poezja, która nie ocala
narodów ani ludzi?

czy Wojaczkiem:

Czy zatem należy ogłosić
niegramatyczny finis poesis?

Nawiązuje też do Różewicza:

Wszystko już przecież było;
obijamy się o ściany

i przepisujemy co smaczniejsze myśli,
a nowatorskie pomysły to jedynie

samobójcze skoki
na powierzchnię poematu
.

Czy mamy jednak wyciągać tylko ponure wnioski na temat przyszłości świata i poezji? Lautreamont postulował: Poezja powinna być czyniona przez wszystkich, nie przez jednostki. Moja koleżanka powiedziała kiedyś o naszym wspólnym znajomym: Wiesz, ten pan jest poetą. Chociaż on o tym nie wie. Znam kilka takich osób, którym nawet przez myśl by nie przeszło, aby pisać wiersze. Po prostu chodzą po świecie i beztrosko rozrzucają swoje piękne, niebanalne myśli w zwykłych codziennych rozmowach (a czy wszystko musi być wykorzystane, zważone, policzone, zapisane?…). I jest wielu poetów, cieszących się sławą, o których myślę: Kto im w ogóle powiedział, że są poetami?

Pani Poezja jest istotą kapryśną. Pojawia się tam, gdzie byśmy się jej najmniej spodziewali – w słowach pijanych miejskich lumpów, wiecznie uśmiechniętych wiejskich głupków, nazywających świat po swojemu kilkuletnich dzieci czy inteligentnych, zbuntowanych nastolatków. Jest tam o wiele więcej poezji niż w pełnych wierszy czasopismach literackich. Trzeba tylko uważnie słuchać. I mieć własne zdanie, nie ulegać modom. A Marek Czuku tak właśnie czyni.

Marek Czuku, Ars poetica, Biblioteka Frondy, Warszawa 2006.

[Fraza nr 3 (53) / 2006, s. 276-278]