Jolanta Stelmasiak

Jolanta Stelmasiak




Sen


w świeżo zoranym polu
szare koperty listów

pioruny kaleczyły
potężne pnie wiśni

łzy żywiczne płynęły
złotymi kroplami

ocierałaś koperty
z mokrych grudek ziemi

drzewa nie odrosną
listonosz nie przyjdzie




Fala


na białym piasku
jedna śnięta ryba

bańki mydlane
uderzają w fale

cisza gra w ruletkę
z mistrzem Hokusai




Ikar


poniedziałek
drzwi otwarte na przestrzał

wciąż czekam na wiatr




Wiatr


ta pieśń nas nie dotyka
oplata zarośla i trawy

listopadowe łzy
wsiąkają w suchą ziemię

zmęczyła mnie ta droga
pełna smutku umarłych

kropla szkarłatu w trawie

strącony przez wiatr
ostatni pączek róży




Babie lato


1.

aromat liści topoli
za moment
zmiesza się z błotem

na razie
cierpka słodycz
snuje się pod
butami


2.

pająki
fruną do nieba
na białych niciach
czasu


3.

to nie mgła
to biały dym
w nozdrzach zapach
palonych łęcin

kartofliska

to dzieciństwa zapach
w dłoniach
nie zatrzymasz




Trzy refleksy


1.

szarość piór rozperlona
poranna
wróbla kąpiel


2.

łódeczka liścia
kroi
lustro wody


3.

zajączek światła
błyska
w szarym niebie




Dla mnie


ani jednej kropli
tylko
biała kartka

rękopisy nie płoną
płoną biblioteki

odwieczna zmarzlina
dla mnie
zamiast żaru

a cholerny papier
choć popiołu zwiastun
tylko ziębi




*   *   *


             I stąd największym prosty lud poetą...
                                            C. K. Norwid


zatraciłam tę kroplę

kura na płocie
ostrożnie stawia stopy

trzepocząc skrzydłami
chwyta równowagę

kaczka z kałuży
rozkosznie spija błoto

spłoszone gołębie
tną zbyt ciasny pejzaż

śnieg, herbata, okno




*   *   *


śmierć jest tylko okruchem chleba
który smakuje na języku
słodziej niż cały bochen

śnij
delikatnie owijaj wokół siebie
nocy przędzę

kiedyś wyczerpać ci przypadnie
katalog doznań i smaków
zostanie tylko ten jeden

śnij
ona nas nigdy nie dotyka




Zima


tylko zranione ptaki
pozostały w gniazdach
inne odleciały

mów do kamienia
kamień ma serce

anioły serc nie mają
nie, aniołów nie ma

to twoje serce
tak głośno łomoce

nie skrzydła




Zimowy ogród


na co dzień
nie zauważasz wróbli

nagłe przebłyski
światła

wtedy dostrzegasz
każdy
precyzyjny szczegół

szare piórka
w gałęziach
bez liści

brodawki pąków
które
rozbudzą w sobie
wiosnę

i ten świergot
narasta

normalnie
tego nie widzisz

tylko te
przebłyski światła




Czas


oczy mordercy
uciekły
przed moim spojrzeniem

cóż to była
za miłość
dla której zabił

cóż to była
za miłość
jeśli dziś jej nie ma



Jolanta Stelmasiak, ur. 20 lipca 1967 r. Wydała dwa tomiki poetyckie: Wiersze (1998) i Kiedyś będę szczęśliwą staruszką (2003). Jej utwory były publikowane w Tyglu Kultury, Akcencie,Poezji Dzisiaj, Suplemencie, Akancie, Radostowej, Własnym Głosem, Obrzeżach, W Kręgu Literatury, Gazecie Malarzy i Poetów, Latarni Morskiej oraz w prasie regionalnej. Jest laureatką wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Pracuje jako księgowa. Od zawsze mieszka we wsi Grzybów w województwie łódzkim.