Maria Duszka

Maria Duszka

Jesień

przy drodze podróżnik patrzy na nas
niebiesko

przytulam się do twoich dłoni
zbyt lekko mnie z nich wypuszczasz

odjeżdżam na mroźną samotność

jaskółki zatrzymują nas
skrzydłami koszą powietrze

na rżyskach jeszcze zieleni się trawa
we mnie trawi się nadzieja

* * *

jesień tonie w deszczu i mgle

nie opuszczasz moich myśli

łagodnie tonę
w twoich oczach
w twoich dłoniach

* * *

w tym starym parku
listopadowy deszcz
pieścił nagie gałęzie drzew
a ja płakałam

czy kiedykolwiek kochałam cię
tak jak wtedy

* * *

oczyść mnie deszczu
obmyj z tęsknoty
oddziel od niego
najmniej boleśnie

płacz ze mną
deszczu

* * *

aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję dłonie oczy usta
innych mężczyzn wybieram się z nimi w podróże dokądkolwiek
posyłam im listy i uśmiechy farbuję dla nich włosy które
mi przez ciebie posiwiały gdy wracasz ośmieszam cię i
obrażam w nie wiem którym już z kolei ostatnim pożegnalnym
liście
żadnego postępu w zapominaniu

* * *

chcę uciec od ciebie
ale ty
nawet kiedy jesteś daleko
jesteś przy mnie

chcę uciec od ciebie
ale gdy odchodzisz
zostawiasz mi w pamięci
smugę światła

* * *

dzisiaj będę u ciebie

moje serce nade mną
jak skowronek

* * *

czasem zazdroszczę
psu
którego głaszczesz

* * *

powiesiłam w szafie
twoją marynarkę

wszystkie moje ubrania
chcą być blisko niej

* * *

kiedy milczysz
cisza jest
jak przed końcem
mojego świata

kiedy mówisz
posłuszna twoim szeptom
tańczę na twojej otwartej dłoni

* * *

masz w oczach tyle nieba

kiedy patrzysz na mnie
przymykam powieki
i przyjmuję
hostię twojego spojrzenia

* * *

on jest
jasny
łagodny
i prawdziwy
jak dotyk
brzozowej gałązki

* * *

leżę w lesie
brzozy błogosławią mnie
gałęziami

* * *

drzewa

– to co pozostało nam
z raju

* * *

modlitwa
– odpychanie ciemności

* * *

ptaki śpiewają
w płonących gałęziach drzew

przemija lato

To co głupie w oczach świata

wiejski głupek
siedzi przy grobie matki

obejmując rękami kolana
i kołysząc się powtarza:
mama w ziemi
ziemia w mamie

Córka rzeźnika

za każdym razem
kiedy musiałam mieszać
krew zabijanych w piwnicy zwierząt
przenikała mnie śmierć

aby już więcej
z nimi nie umierać
postanowiłam kiedyś
zabić je w sobie
wszystkie naraz

udało się

nie wiem tylko
– one nie żyją
czy ja

Maria Duszka (ur. 1960), poetka, publicystka. Autorka zbiorów wierszy: Poezja przypadków(1990), Zupełnie szczęśliwa marionetka (1993), Może się przyśnisz (1999), Nieopisanie(2001), I pomyśleć, że jesteś (2003), Kora (2005), Galeria świat (2007). Należy do krakowskiego oddziału ZLP. Pracuje jako bibliotekarka. Mieszka w Sieradzu.