Olga Lalić-Krowicka

Olga Lalić-Krowicka

* * *

Wpatruję się w sterty rąk.
Mój pisarski miecz szanuje ból.
Wszechobecna mgła na polu kartek
pozwala odsłonić słowo.
Wieża prawdy nigdy nie lgnie.
Ten istny czyn oddycha owocem,
którego nie noszę na targ.
Mój język jeszcze wie,
o czym ma świadczyć.
Nie poszarpię wspomnień.
Wszystko bije, dusza też.

Bilet do domu

Proszę bilet do domu.
Hm, bilet do domu.
A gdzie Pan mieszka?
W domu.
No, wiem,
Ale gdzie jest Pana dom?
Zbuduję tam wieżę.
Symulant.
Co Pani powiedziała – Zumbuland?
To poproszę bilet do Zumbulandu.

Świrowstwo

Być świrem,
Być świrem,
Być świrem
To idylla,
Słońce w kieszeni,
Niebo pod kapeluszem.

Być świrem,
Kochać Napoleona i Jezusa,
Tak szczerze,
Tak szalenie.

Być Janem Chrzcicielem,
Nosić czapkę partyzancką,
Wierzyć w zwycięstwo,
Zabijać Szwabów,
Mieć pokój w nosie,
Bo liczy się tylko wojna.

Zabijać

Wiedział i nie wiedział,
Gdzie kipi gorąca noc życia.
Czy w księżycu,
Czy w wodzie,
Czy w odległych stronach?

Pomodlił się.
Odkrył tajemnicę,
W której mieszkał Syzyf.

Ten Syzyf
Współczesny,
Który zamiast kamienia
Pcha czołg.

Nie rozczarował się.
Dopomógł.

Deklaracja

Zdeklarowałam się na nicość.
Ptaki dziobią czereśnie.
Chmury tańczą walc życia.
Jestestwo w niebie przechodzi pod ziemię.
We własnym grobie zbuduję dom.
Szafa będzie epigrafem.
Treny będą stołem i ławką.
Na szafę położę nogi.
Poruszać się będzie na moje daj znać.
Stół będzie wytrzymywał torsu nędze.
Na krześle będę stać na głowie.
Czysty rachunek mam czy nie?
Zresztą Nostradamus tego nie przewidział.
Nie mam się czego obawiać.

Schronienia myśli

Noc robi na drutach księżyc. Przelatuje wiedźma na miotle.
Nikt się nie śmieje oprócz pijanej trawy, co jutro będzie płakać.
Wierność w trzech nadziejach. Prawda na niebie.
Romanse na zamku, nad którym kwitną obłoki z cierniem.
Dziwnie, ach, nie logika, świadomość i ty.
W tym nieładzie, hałasie duszy i recytacji
Mojego ulubionego wiersza chodzą frywolni, pielęgniarki
I ludzie w czarnych płaszczach.
Trawa rośnie, wystraszona w tym chaosie nienawiści,
Przerażenia i wyzysku. Gdzie mam się schować? Znowu!
W iskrach nad stawem w 2000 roku…
W tej duszyczce i jej uśmiechach…
W słodyczy szeptu w 2002 roku…
W sobie jakby nigdy…

Dach

Hoduję przez okno dach
Ranem go budzę aby nie spał
W dzień go polewam łzami aby rósł
O zmierzchu się żegnam z nim
W nocy jesteśmy tacy sami…

Kobieta

Żar kobiety polega
na egzotycznych roślinach.
Jej śpiew znają ptaki.
Roznoszą go od wschodu do południa,
od północy do zachodu.
Rytmy się krzyżują. Nie ma nudy.
Popada głęboko w niezależność,
gdy ma na to czas.
Niepokoi się słowem, kształtem
i oddechem wieczoru.
Oznajmia ciszę.
Umie spać. Prostować ręce.
I wierzy bardzo w piękno dnia,
elastyczność promieni i czystość przestrzeni.
Jest suknią z różnorodnych tkanin i kolorów,
tęczą nadziei, kiedy odchodzi.
W sercu ma odłamek żelaza,
żeby wszystko nie było zbyt delikatne.
Jej modlitwa to oczy,
zielone, czarne, piwne, niebieskie
i Bóg wie jakie jeszcze.
Wychodzi boso na mżawkę,
myśląc że pogoda się zaraz zmieni.
Nie wymagać za dużo od niej,
sama zrobi.
Ma płaszcz,
portret na duszy
i ojczyznę w obcasach.
Wierz jej, ona ci podaruje
długą chwilę słońca.

Olga Lalić-Krowicka, ur. w 1980 r. w Šibeniku (Chorwacja). Absolwentka filologii słowiańskiej na UJ w Krakowie. Autorka tomiku poetyckiego Dzisiaj przyjdzie w brązowym (2006) oraz zbioru dramatów Debiut Pana Chwastowskiego (2007). Debiutowała w 1999 r. (Radostowa). Wiersze (także haiku) i opowiadania publikowała na łamach m.in.: Kwartalnika Artystycznego,Frazy, Akantu, Cogito, Dziś, Etny (serbskie internetowe pismo satyryczne) oraz w lokalnych czasopismach, a także w almanachach i serbskich antologiach. Jest laureatką kilku konkursów literackich w Polsce i Serbii. Zajmuje się również przekładami. Mieszka w Dukli.