Przemysław Dakowicz

Przemysław Dakowicz




*   *   *


w moim mieście młodzi ludzie mają
puste twarze nabywców śmierci
w kolorowych pudełkach
przewiązanych wstążką z napisem
życie

z mojego miasta którego bloki
wznoszą się nad falą
malowanych głów
płynie tak mówią muzyka
(warkot dudnienie charczenie gwizd)

oto przedsionek piekła nazywają bramą
raju nieustająca promocja
młodzież musi się wyszumieć
w mętnej wodzie
szumowiny pływają sprawnie
bezszelestnie i z gracją
roznosząc białe ziarenka snu

„ani chłodny powiew wiatru ani zacinający deszcz nie są w stanie
zrazić zagorzałych fanów muzyki techno których w Polsce przybywa”
„przybyło około 35 tysięcy młodych spragnionych zabawy
a na całonocnym mega party w hali sportowej bawiło się przeszło 11 tys.
uczestników wyobraźni kostiumowej jak zwykle nie brakowało”

w tym roku najmodniejsze były różowe
włosy ze sztucznych ekologicznych piór
oraz jak co roku minispódniczki i minispodenki
w pasy cętki kropki tygrysy i tygrysice
z ogonami dumnie wleczonymi po bruku
połykacze ognia jaskiniowcy płetwonurkowie
biusty w futerku cowboy-girls ufo i
„modny autobus z modną muzyką
z ust pasażerów nieraz wydobywał się
naenergetyzowany krzyk: Jaaaaaazda!
ku radości rozentuzjazmowanego tłumu
opętanego mocą 666”

brzuchaci sprzedawcy
maseczek chirurgicznych
alkoholu (wprost ze zgrzewki)
prezerwatyw
gwizdków
pływackich okularów
extasy
trawki
odblaskowych boa
sprayów (seledyn i róż)
stringów
środków antykoncepcyjnych zacierali ręce

„wystąpili m.in.: todd bodine z niemiec i gaetano parisio z włoch
ważną atrakcją był jak zwykle kontrowersyjny pokaz mody
kamasutra fashion show
około 24.30 zagrał dj hype z anglii główna gwiazda imprezy
towarzyszyli mu dwaj mc: rage i magica oraz kolorowe tancerki
swój wymarzony set świetnie zagrał inspiral”

„25-letni łukasz glasse – pisze newsweek – zwycięzca
w pierwszych mistrzostwach polski didżejów
mówi w tej pracy najbardziej kręci mnie
to że przez kilka godzin
jestem bogiem” Boga nie ma
przykryli go gazetą którą promuje hasło:
„byli księża demaskują kościół”

„let the hardcore in your heart jeszcze raz i w dodatku
przeciw księżom”

w moim mieście trwają kłótnie
po tym jak w referendum
przeszło 70% z kilku tysięcy głosujących
opowiedziało się przeciwko
odwołaniu parady techno

5 września przed budynkiem magistratu
demonstrował tłum zwolenników gwizdków
władzom wręczono płytę z muzyką techno
i gwizdek

do postulatu przywrócenia gwizdków
dopisano inne m.in. żądanie przedstawienia
rzetelnego planu gospodarczego dla miasta
i opracowania strategii poprawy
bezpieczeństwa mieszkańców

brzuchaci politycy zacierają ręce
gwiżdżąc pod nosem

w moim mieście młodzi ludzie mają
puste twarze nabywców śmierci
w kolorowych pudełkach
przewiązanych wstążką z napisem


Łódź, 2003 r.




Biedny pan Strix
(fragmenty)


                                      Jeżeli chce się pokazać człowieka,
                                      należy to zrobić za pomocą
                                      idealnie przedstawionej konkretnej egzystencji.
                                                                    Søren Kierkegaard

                                      Drogi Doktorze! Ja chcę, ja chcę być szalonym.
                                                                    Strindberg do Nietzschego


a jednak szaleństwo może być bramą prawdy
i nie wolno nam lekceważyć żadnego ze świadectw

świat owładniętego przez demona
to prawa strona tkaniny
gdzie wszystko ze wszystkim się łączy

przekonują o tym wyznania Strindberga
słowa człowieka który jak wielu przed nim
dostrzegł rządzące rzeczywistością prawo analogii

rzeczą każdego z nas jest odczytać znaki
nie zgubić drogi w korytarzach błędnika


*

21 stycznia 1896 roku autor Inferna zamieszkał
w Hotelu Orfila przy ulicy d’Assas w Paryżu
szukał tam wytchnienia i samotności

miał nadzieję że w tym budynku przypominającym klasztor
będzie czuł się bezpiecznie
(już wtedy cierpiał na manię prześladowczą)

siedząc przy biurku widział za oknem
„zachwycający pejzaż w tym miejscu nieoczekiwany”

rozdział w którym znalazłem te informacje nosi tytuł Czyściec
ale potem Strindberg nazwie swoje doświadczenia
przejściem przez Swedenborgiańskie
piekło ekskrementów

wszędzie dostrzegał wychodki
i ludzi załatwiających
swoje nieczyste potrzeby:

„klozet mieści się w zaułku
tuż pod moim oknem
wciąż słyszę szczęk
podnoszonej i spuszczanej klapy

dwa owalne okienka naprzeciwko
należą do dwóch wygódek

sto okienek w głębi doliny
zdradza obecność
stu klozetów
na tyłach ciągu czynszowych kamienic”

u Strindberga naturalna skłonność
do satyry i krytyki urządzenia świata
przerodziła się w stan chorobowy

doświadczamy czasem
podobnych uczuć
cywilizacja współczesna
to w pewnym stopniu
zorganizowane zamykanie człowieka
w wychodku


*

a oto znaczący opis ostatniej wizyty
w kawiarni Brasserie des Lilas
(1 lipca 1896):

„do stołu nakryto mi
pomiędzy śmietnikiem a wychodkami

młody chłopak wciąż chodzi
do ustępu za mymi plecami

prostytutki pootwierały okna
i sypie się nam na głowy grad sprośności

służące schodzą do śmietnika
i opróżniają wiadra z odpadkami”

jaką karierę zrobiły
w literaturze i sztuce
odpadki śmieci wysypiska

Tadeusz Różewicz fotografuje się na tle
śmietników z koszami na odpadki w ręku
i zamieszcza te zdjęcia w tomie wierszy
„poeta śmietników [powiada]
jest bliżej prawdy
niż poeta chmur
śmietniki są pełne
życia niespodzianek”

Mickiewicz w Smyrnie
wolał przypatrywać się
„kupie gnoju i śmieciska”
niż zwiedzać Grotę Homera

„gnój śmiecie pomyje kości
potłuczone czerepy
kawał podeszwy starego pantofla
pierza trochę”
to mu się podobało


*

Strix nieustannie zmieniał adresy

już w Sztokholmie nigdzie
dłużej nie zagrzał miejsca

zresztą nie tylko on

swoją pierwszą żonę
Siri von Essen poznał w mieszkaniu
które przez laty zajmowała jego rodzina
(psychoanalitycy interpretując historię
trójkąta Strindberg-Siri-Wrangel
chętnie przywołują pojęcie kompleksu Edypa)

po latach odkrył
że gdzie odbyło się jego wesele
mieści się lupanar
(zresztą w dom publiczny
zamienił swoje prywatne życie
ale o tym później)

zatem już w Sztokholmie
a potem cała galeria miast i krajów
i nigdzie nie czuł się jak u siebie

chyba tylko na Kymmendö
wśród przyrody sztokholmskich szkierów
to był biblijny Eden
świat-ogród

potem w Paryżu
uciekał z hotelu do hotelu
przed elektrykami
Przybyszewskiego i Dagny Juel

ale nie chcę się tu zajmować
stanami paranoidalnymi i lękowymi
chodzi mi tylko o coś
co już dawno stwierdzili
mądrzejsi ode mnie

głos żaden z Tomi nie dałby się słyszeć
gdyby od wieków nie byli tułaczami
z krwawiącą stopą
na drogach wysypanych tłuczniem
z kamieniołomów pod obcym niebem


*

jak wiele uwagi poświęcamy
małym rzeczom tego świata

Strix jak każdy
marzył o nieśmiertelności
dlatego pozbawił się życia
zamienił je w piekło twórczości
do tego stopnia że pisarską wyobraźnię
należy uznać za główną sprawczynię
jego cierpienia

a cierpiał dużo i dotkliwie
i wątpię czy nawet na łożu śmierci
poznał prawdziwy ciężar mąk
które traktował jako rozkosze
wyższego rzędu
dostępne jedynie wybranym

czy nie jest cierpieniem
nieumiejętność przyjmowania życia
takim jak je dano
i ciągłe wynoszenie go
na wyższy poziom abstrakcji
gdzie rzeczywistość nie jest już sobą
a człowiek-demiurg to bełkoczący
szaleniec w rozchełstanej koszuli

bo więcej waży jeden zwykły dzień
niż lekkość wielu dobrych mądrych strof

a Strindberg
(on był wszechstronnie utalentowany)
kiedy literatura zaczęła go nużyć
zamyślił obalić współczesną mu chemię

podnietę znalazł w pismach Haeckla
który to Haeckel głosił jedność świata
monizm i twierdził że wszystko pochodzi
z jednej wszystkiemu wspólnej pramaterii

chciał (S.) udowodnić że siarka
nie jest pierwiastkiem zawiera węgiel
i twierdził (z uporem Strindberga) że
udało mu się to uczynić
podobnie jak wytworzyć złoto

oprócz szacunku okultystów
i alchemików z których jeden
wspierał go finansowo do końca życia
zyskał uznanie w oczach kilku
naukowców francuskich gdyż
wielu z nas przeczuwa (czy roi?)
jedność harmonię porządek i ład


*

„ezoteryczny übermensch”
tak w liście do Hedlunda
pisze o jednym ze swoich wcieleń

jest przekonany o wyjątkowości
własnego oglądu świata
oto on artysta i uczony
obdarzony zdolnością rozumienia
musi objaśniać innych

ale ta wiedza na nic
bo jak przełożyć iluminację
doświadczenie dostępne tylko jemu

niełatwo uwierzyć
w świat
gdzie kartka wyłowiona z rynsztoka
to posłanniczka tajemnicy
poduszki przybierają kształty
starogreckich rzeźb
a z duchami walczy się
za plecami wywijając nożem

co tu normalne i prawdziwe
nie nam dochodzić
bezpieczniej przytaknąć Kępińskiemu
uznać język Strixa za objaw „rozluźnienia łuku
napięcia emocjonalnego” (termin Beringera)
a „przydawanie słowom i pojęciom
szczególnego symbolicznego znaczenia”
traktować jako „zewnętrzny przejaw
urojeniowego myślenia”

tylko dlaczego psychiatrzy
porównują schizofrenię z wieszczeniem
a chorego z delficką pytią
objawiającą wolę boga
językiem ciemnym
jak pisma Heraklita


*

opis własnego stanu psychicznego
odnalazł Strix u Buddy Północy
Swedenborga

devastatio spustoszenie
wewnętrzna śmierć
chaos myśli i uczuć
wrażenie że jest się ofiarą
wydaną na pożarcie nieprzyjaciołom
wokół spustoszonego roi się od nich

jeśli odkryje on
że nie dzieje się to bez przyczyny
że tylko poprzez śmierć
zyskuje się nowe życie
devastatio stanie się dlań
bramą zbawienia
przestrogą daną od Boga

droga wiary
zaczyna się
w punkcie zwanym
rozpacz
wiedzie
przez ciemność

światłość w ciemności
świeci

powierz się nocy
płyń przez chmurne bezgwiezdne niebo
zaufaj rozpaczy

spustoszeniec
to człowiek wybrany
Pan ma w nim upodobanie

ale Strindberg
popadł w pychę manię wielkości
zdawało mu się że jest
niczym Ukrzyżowany

Kyrie
nie dozwól mi
bym oddalił się od braci
uwierzył że zostałem wybrany
przed innymi
Christe eleison


*

malował też całkiem zręcznie
a jak czytam jego obrazy dopiero dzisiaj
mają szansę zostać należycie docenione

ale

to może zupełnie nie ma znaczenia
i pisząc to wystawiam się na ciosy

ale
nie potrafił żyć

jego małżeństwa
były stąpaniem po kruchym lodzie
każdą z żon skrzywdził
i porzucił
a dzieci pozbawił ojca

ale to może nieważne

bo pozostawił nam
byśmy nie umarli z głodu
kilkadziesiąt opasłych tomów
z których na język polski
przetłumaczono zaledwie
5% (?)

bo zreformował i unowocześnił
teatr i dramat
jako jeden z pierwszych
wprowadzając treści podświadome
wizyjność etc.

i do dziś czytamy go
choć już od dawna nie żyje
z wypiekami na twarzach
(a zwłaszcza słynną skandalizującą
Spowiedź szaleńca)


2003




Pochwała podróży


Przez lasy biografii na oślep.
W gąszczu listów, dzienników, pamiętnikarskich zapisków.
Chłonąc wspomnienia osób postronnych, krewnych i przyjaciół,
aforyzmy rozbłyskające w anegdotach.
Studiując portrety, fotografie, podobizny,
historie chorób, trasy podróży, miejsca postojów,
wpisy do ksiąg hotelowych.
Odtwarzając przepadłe jadłospisy,
rozmowy, kłótnie, senne koszmary
i kołatanie serca o czwartej nad ranem,
zimny pot, gorączki, niestrawności.
Wmyślając się w chwile triumfu,
załamania nerwowe, w poczucie absurdu
bycia tym kimś tu i teraz.
Sondując lęk, że się nie spełni
tego, co musi być spełnione,
bo brak sił i inni zrobiliby to lepiej,
bo jakim prawem dopuszczony do tajemnic królewskich,
kiedy czarne serce i niegodne myśli.

Przymierzałem ich twarze i były moje.
Szedłem po śladach stóp odciśniętych w prochu
pustkowia, wiodły mnie głosy, echa wśród skał,
szmer wody na kamieniach, krzyk ptaka o brzasku.
Prowadziły mnie niewidzialne dłonie, ich dotyk
znaczył między nami przymierze
ponad powolnym rytmem rzeki,
na przekór nicości. I zyskałem pewność,
tak, zyskałem pewność.

O żadnej porze dnia czy nocy
nie jesteśmy sami. Przestrzeń, czas
i pamięć skrywają żywą obecność tych,
którzy byli tu wcześniej. Nic nie przemija
i nic się nie kończy, dopóki trwa pragnienie i wola.

Przez lasy biografii, gąszcze listów, dzienników,
pamiętnikarskich zapisków dążę,
niwecząc śmierć,
ku domowi ja.



Przemysław Dakowicz, ur. 21 września 1977 roku w Nowym Sączu. Studiował filologię klasyczną i polonistykę na Uniwersytecie Łódzkim. Obecnie w Zakładzie Poezji Polskiej XIX i XX wieku UŁ przygotowuje pracę doktorską pt. ‘Lecz ty spomnisz, wnuku…’ Dziedzictwo Norwida w powojennej poezji polskiej. Wydał zbiory wierszy: Sűßmayr, śmierć i miłość (2002) oraz Albo-Albo (2006). Publikował m.in. we Frazie, Frondzie, Kresach, Nowej Okolicy Poetów,Toposie, Odrze, Tyglu Kultury, Tygodniku Powszechnym i Zeszytach Literackich. Mieszka w Łodzi.